|
Witamy wszystkich z rodziny, bliskich i dalszych znajomych i pozostałych gości! Niniejsza strona internetowa stanowi pamiątkę dla Maksa i jego najbliższej rodziny. Blog dotyczy Maksa, a nie przygód rodziców, zatem będziemy ograniczać "wkręty" z naszych spraw, jeśli one nie mają związku z Maksem. Chociaż teraz wszystko ma mniejszy lub większy związek z tym maleństwem. Znaleźć można tu zdjęcia i filmy Maksa i nas (jego rodziców). Szanujemy prywatność naszych bliskich, w związku z tym nie zamieszczamy tu zdjęć pozostałych członków rodziny, nawet gdy o nich piszemy (chrzest Maksa, czyjeś urodziny). Kochani, jeśli chcielibyście wywołać jakieś zdjęcie, to dostarczymy Wam je w lepszej jakości niż te, które są na tej stronie. Jeśli nie jesteś członkiem rodziny, a chcesz powiesić kopię jakiegoś zdjęcia z tej strony na lodówce lub planujesz zasłonić nią dziurę w ścianie - w porządku, ale byłoby fair, a nam bardzo miło, gdybyśmy o tym wiedzieli (!). Jeśli uważasz, że zdjęcie nadaje się do powielenia w formie kalendarza czy opakowania do pieluch i chcesz coś takiego zrobić to pamiętaj o prawach autorskich i koniecznie o wcześniejszej rozmowie z nami. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich czytających. Zapraszamy do zamieszczania komentarzy przy notkach! Nasze statystyki:
|
Hmmm mała historia o dwóch naszych szczęściach
Pierwsze zwane MAKSYMILIANEM, który teraz jest małym mężczyzną, bo ma już blisko 5 lat ur. się w środę 6 czerwca 2007 r. i drugie zwane KAJKĄ, która urodziła się we wtorek 14 lutego 2012 r.
Blog > Komentarze do wpisu
Nadrabiamy statystyki dziwnych przypadków w ciąży
Naszymi dwoma ciążami nadrabiamy krajowe statystyki dziwnych przypadków w ciąży...
Niemniej jednak tak od siebie mogę powiedzieć jedno - ciąża w jakiś sposób sprawiła, że wykryto coś... o czym pewnie nigdy bym nie pomyślała, bo kto z nas robi regularnie badania morfologii (?), poza tym nie mam cierpliwości do kolejek i przebywania w gabinetach lekarskich, chodzenia od poradni do poradni, od badania po badanie. Każde badania w jednej i drugiej ciąży (poza pobytami w szpitalu) do tej pory realizowaliśmy we własnym zakresie tj. odpłatnie/prywatnie. Widocznie ta ciąża była dana nie tylko ze względu na maleństwo, ale ze względu na moje zdrowie. Dziwnie to brzmi, ale patrząc na to pozytywnie - tak właśnie czuję, a co równie ważne ... dobrze jest trafić na dobrego lekarza, który nie podaruje gorszych wyników i jak coś mu nie daje spokoju, szuka przyczyn. Pewnie i nasz lekarz ma niezadowolone pacjentki, bardzo możliwe, że ktoś nie był zadowolony... ale my i w jednej i drugiej ciąży spotkaliśmy się z fachowym podejściem, sprawną reakcją, a trzeba przyznać, że ... takie przypadki jak nasze należą do cholernie rzadkich. Cóż... można powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowi... Do porodu jeszcze z 6-8 tygodni potrzebujemy dużo kciuków i pozytywnych myśli ... :) piątek, 23 grudnia 2011, vipunia
TrackBack
|