Ostatnie wpisy
Zakładki:
* Czas leci
Ważne notki:
Filmy Maksa:
Maks rośnie:
Mama poleca:
Odwiedzamy:
Trudny temat - cholestaza ciążowa:
Witamy wszystkich z rodziny, bliskich i dalszych znajomych i pozostałych gości! Niniejsza strona internetowa stanowi pamiątkę dla Maksa i jego najbliższej rodziny. Blog dotyczy Maksa, a nie przygód rodziców, zatem będziemy ograniczać "wkręty" z naszych spraw, jeśli one nie mają związku z Maksem. Chociaż teraz wszystko ma mniejszy lub większy związek z tym maleństwem. Znaleźć można tu zdjęcia i filmy Maksa i nas (jego rodziców). Szanujemy prywatność naszych bliskich, w związku z tym nie zamieszczamy tu zdjęć pozostałych członków rodziny, nawet gdy o nich piszemy (chrzest Maksa, czyjeś urodziny). Kochani, jeśli chcielibyście wywołać jakieś zdjęcie, to dostarczymy Wam je w lepszej jakości niż te, które są na tej stronie. Jeśli nie jesteś członkiem rodziny, a chcesz powiesić kopię jakiegoś zdjęcia z tej strony na lodówce lub planujesz zasłonić nią dziurę w ścianie - w porządku, ale byłoby fair, a nam bardzo miło, gdybyśmy o tym wiedzieli (!). Jeśli uważasz, że zdjęcie nadaje się do powielenia w formie kalendarza czy opakowania do pieluch i chcesz coś takiego zrobić to pamiętaj o prawach autorskich i koniecznie o wcześniejszej rozmowie z nami. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich czytających. Zapraszamy do zamieszczania komentarzy przy notkach! Nasze statystyki:
|
Hmmm mała historia o małym człowieczku...
zwanym MAKSYMILIANEM, który teraz już jest małym mężczyzną, bo ma już 4,5 roku ur. w środę 6 czerwca 2007 o godz. 21:49 waga 3540g, dł. 58 cm , a jeśli dobrze pójdzie to będzie i drugi człowieczek niedługo
wtorek, 24 stycznia 2012
alarm...
Wczoraj to był ten wieczór kiedy widziałam siebie "z góry" - w sumie to już nie pierwszy raz w życiu. Ciąża nie przebiega ciekawie, konkretnie więcej problemów ze mną aniżeli z maleństwem. Wyniki badań z poprzedniego pobytu w szpitalu mocno nas wystraszyły, a wczorajszy dzień był jakby kolejnym ostrzeżeniem, że życie krótkie jest... Jakby ktoś odłączył mi wtyczkę z zasilaniem.
wtorek, 10 stycznia 2012
Pozytywnie, ale pełni obaw
Czy to, że kupiliśmy nowy fotelik samochodowy (szaro-czerwony), materac do łóżeczka po starszym bracie, gąbkę do leżenia w wanience... to jakiś efekt pozytywnego myślenia, dystansu czy nadmierny optymizm? Obojętnie. Fotelik wybierali chłopaki, a zaangażowanie Maksa przy wyborze fotelika - BEZCENNE. Sprawdził chyba wszystkie i obejrzał każdy wózek, sprawdzał resory i kolory, wszystko komentował np. ten ma okienko dla dzidziusia, a ten ma torbę na zakupy, a ten ma to, a ten tamto. Mamy wózek całkiem sprawny jeszcze po 'starszaku', ale warto było zobaczyć jak Maks biega po wielkim sklepie :) Mama sobie siedziała spokojnie w kąciku i obserwowała :) Jesteśmy już mocno zmęczeni, momentami wykończeni psychicznie i fizycznie. Niestety najtrudniejsze jeszcze przed nami. Chcielibyśmy już mieć to za sobą, a z drugiej strony wiemy jak ważny jest każdy kolejny tydzień - te 2-3 tygodnie jeszcze chociaż... Momentami jakby to było jakieś de javu, bo myśli podobne, ale scenariusz zupełnie inny. Los sprawia, że kolejny raz z pokorą musimy podejść do tego co nas czeka i znowu poddaje nas jakiejś trudnej próbie radzenia sobie razem. Pozytywne jest to, że tym razem nie ma szybkiego bezpośredniego zagrożenia dla życia maleństwa jak to było w poprzedniej ciąży, jest/było zagrożenie dla zdrowia małej, ale na to nie mamy już żadnego wpływu. To pozwala czasami nie myśleć o tym co jest, co może być, co będzie i jak będzie. Jednak przechodzenie drugi raz podobnych emocji i stresu nie jest wcale łatwiejsze, bo teraz na świecie jest ten starszy brat, który opiekuje się siostrą od ładnych kilku miesięcy... Nie... nie mówcie, że BĘDZIE dobrze... nie mówcie, że NA PEWNO damy radę, bo nie o to chodzi, aby udawać, że nie wiemy co nas czeka! Każdy ma swój sposób na radzenie sobie ze stresem. Mi to akurat zdecydowanie nie pomaga, a działa wręcz przeciwnie, bo naiwna nie jestem - nikt z Was się jeszcze nie pochwalił, że ma układ z Panem Bogiem, może wpłynąć na zmianę losu albo zna przyszłość, bo gdyby tak było to chyba byście nam zaoszczędzili "przyjemności", więc bez ściemy mi tu, że będzie dobrze! Co ma być to będzie i MAM NADZIEJĘ, że będzie dobrze, ale nikt z Was nie wie tego NA PEWNO. Ludzie trudniejsze momenty umieli przetrwać zarówno w ciąży jak i po porodzie... i my też razem i osobno jakoś próbujemy sobie na swój sposób z tym poradzić. W tym... cudownym, pięknym i wspaniałym okresie życia rodziców jakim jest ciąża i beztroskie oczekiwanie na maleństwo (grrrr to nie o nas!). Mam nadzieję, że Wasze maluchy rodziły i będą się rodzić z uwzględnieniem właśnie tego cudownego, pięknego i wspaniałego czasu, bo każda ciąża jest inna :) ... a teraz tak po prostu najważniejsze, że jesteście z nami - nic nie musicie mówić i robić... no może trzymajcie kciuki, odprawiajcie modlitwy, medytacje, tańce, itp. - wszystko mile widziane, a już zwłaszcza jeśli może mieć wpływ na los OD TERAZ :) Dzięki.
wtorek, 27 grudnia 2011
po Świętach chorować nie można, bo lekarze rodzinni mają urlopy
Jakby komuś się zachciało iść do przychodni z chorym dzieckiem po Świętach, to generalnie NIE polecam, bo przecież mają urlopy (!).
niedziela, 25 grudnia 2011
Świąteczne klimaty
Maks w piątek upiekł z babcią sernik, który przywiózł do domu. Zajadamy się nim do dzisiaj i pewnie jeszcze trochę na jutro starczy. Mieliśmy ambitny plan odespania w sobotni wigilijny dzień ostatnich wrażeń szpitalnych i nie tylko. Niestety. Maks zbudził nas w środku nocy potwornym kaszlem i nie dało się tego uregulować. Syropy, chrypa, kaszel... już myśleliśmy, że nici z imprezy rodzinnej. Byliśmy na pogotowiu tego dnia, bo matka miała do przyjęcia wątpliwą przyjemność zastrzyk, więc chcieliśmy od razu przebadać młodego, ale kolejka do lekarza była na 1,5-2h, więc nie było co ryzykować. Lepiej ten czas spędzić u dziadków. Nawet moje podejście do tradycji wielkopolskiej w kwestii prezentów się zdystansowało, bo prezenty były pod choinką już przed Wigilią, a w domu z nocy 24 na 25 grudnia (rano). Miałam totalny dystans do tego, o której będziemy jedli. Pierwszej gwiazdki i tak nie można było się dopatrzyć z powodu mgły, więc można było zacząć o bliżej nieistotnej godzinie. Problem tylko sprawiał żołądek (maleństwo w drodze?), no i Maksa cierpliwość była też poddana próbie, gdyż z częstotliwością co dwóch minut zadawał pytania: kiedy będzie można jeść? Czy już możemy dzielić się opłatkiem? Wraz z pojawianiem się potraw na stole Maks zaczął je podliczać: 1, 2 , 3…. 9, 10, 11, 12, 13,…. 18, 19, 20… jak doszedł do dwudziestu nie licząc jeszcze różnych ciast i owoców to był wyraźny sygnał dla barszczu i ziemniaków: KONIEC PRZYGOTOWAŃ!!! Składanie życzeń, jedzonko i… chyba kluczowy moment dnia – zerkanie w okna czy zbliża się Gwiazdor (Św. Mikołaj). Maks, rozsądne dziecię, był jednak świadom tego, że w tym roku raczej nici z osobistego spotkania. Miał duży kaszel, a jakby się Gwiazdor zaraził to rozniósł by zarazki do wszystkich dzieci na świecie, a co to to nie… do takiej epidemii nie chcieliśmy doprowadzić. Zatem można było rozpakowywać prezenty bez wizyty. Tu są właśnie te plusy dodatnie większej imprezy rodzinnej. Otóż, więcej prezentów. Maks przygotował wcześniej list do Gwiazdora, a dzielne elfy postarały się, aby z tej listy coś się znalazło pod choinką (choinkami), bo Maks stwierdził, że pod każdą pewnie coś będzie „bo to tak już jest”. Elfy dostarczyły pod choinkę w porozumieniu z Gwiazdorem tor samochodowy pt. „o, taki właśnie bardzo chciałem mieć” i dinozaury w wersji do układania i do zabawy w paleontologa. Do plusów dodatnich można też zaliczyć wspólną zabawę, graliśmy w eurobusiness – nasz mały szczęściarz jakoś wygrał. Wieczór wigilijny teoretycznie powoli się kończył, ale matkę czekał jeszcze zastrzyk na pogotowiu, w którym byliśmy po 21… a że przygód tego dnia było mało, to jeszcze mieliśmy awarię samochodu i czekało nas holowanie do domu. Całe szczęście Maks pomimo ostrego kaszlu jakoś zasnął, a później go tato przetransportował wprost do łóżka. Rano (wcześnie!) Maks cały szczęśliwy znalazł kolejną dostawę prezentów tym razem pod choinką w domu, a wśród nich była komódka z kolorowymi szufladami (zgodnie z listem). Maks ma już dwie podobne i jak to stwierdził jest ich za mało do przechowywania legosów, instrukcji, itd. Prawo serii tj. prezenty pod choinką u jednych dziadków prezenty pod choinką w domu … aaaaa może coś jeszcze u drugich dziadków jest. Trzeba zadzwonić! Nie zwlekając wcześnie rano Maks dzwoni do dziadków z zapytaniem czy aby na pewno u nich pod choinką znalazły się jakieś prezenty. Ufff… są! Niedziela upływa jakoś bez większych przygód – może poza jedną: matka leży jak sparaliżowana w łóżku i ruszyć się nie może, nawet jechać na zastrzyk (!). Teraz dopiero k. 18 coś się zaczęła ruszać. Maks zdążył już z tatą odszukać w kostce gipsu (mniej więcej wielkości cegły) sztucznych kostek mini T-Rexa, zbudowali szkielet, obejrzał jakieś dinozaury w TV, zdecydował o likwidacji kilku pojazdów zbudowanych z legosów (to jest wyczyn!)… Hmmm i czas pokaże jak nam minie końcówka roku... jestem osobiście tym rokiem już zmęczona. Dzielny tata i mąż, też jakoś na wypoczętego nie wygląda ;) Zapraszamy do obejrzenia naszego elfowego występu - trzeba kliknąć na obrazek (strona długo się ładuje, więc prosimy o cierpliwość):
piątek, 23 grudnia 2011
Maleństwo w drodze
Maleństwo w drodze to dziewczynka - ma już ok. 2 kg, wszystkie parametry w normie i można powiedzieć nawet bardziej "do przodu" aniżeli wynika to z terminu. Mała czuje się dobrze, utrudniając czasami personelowi szpitala realizację standardowych badań. Potrafi przez 45 minut ruszać się bardzo intensywnie - tętno na KTG szalało od 110 do 234 (półmaraton?). Można powiedzieć, że ma dziewczę sporo energii (podczas snu regularnie ok. 140-150) i w ogóle nie zdaje sobie sprawy jak mama, tata i jej starszy brat starają się, aby dotrwała do terminu! Nadrabiamy statystyki dziwnych przypadków w ciąży
Naszymi dwoma ciążami nadrabiamy krajowe statystyki dziwnych przypadków w ciąży...
Niemniej jednak tak od siebie mogę powiedzieć jedno - ciąża w jakiś sposób sprawiła, że wykryto coś... o czym pewnie nigdy bym nie pomyślała, bo kto z nas robi regularnie badania morfologii (?), poza tym nie mam cierpliwości do kolejek i przebywania w gabinetach lekarskich, chodzenia od poradni do poradni, od badania po badanie. Każde badania w jednej i drugiej ciąży (poza pobytami w szpitalu) do tej pory realizowaliśmy we własnym zakresie tj. odpłatnie/prywatnie. Widocznie ta ciąża była dana nie tylko ze względu na maleństwo, ale ze względu na moje zdrowie. Dziwnie to brzmi, ale patrząc na to pozytywnie - tak właśnie czuję, a co równie ważne ... dobrze jest trafić na dobrego lekarza, który nie podaruje gorszych wyników i jak coś mu nie daje spokoju, szuka przyczyn. Pewnie i nasz lekarz ma niezadowolone pacjentki, bardzo możliwe, że ktoś nie był zadowolony... ale my i w jednej i drugiej ciąży spotkaliśmy się z fachowym podejściem, sprawną reakcją, a trzeba przyznać, że ... takie przypadki jak nasze należą do cholernie rzadkich. Cóż... można powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowi... Do porodu jeszcze z 6-8 tygodni potrzebujemy dużo kciuków i pozytywnych myśli ... :)
piątek, 23 września 2011
Półmetek
Właśnie mija półmetek... już i dopiero. Przed nami jeszcze 4,5 miesiąca stresów, nerwów i pewnie leżakowania. Czuję się trochę lepiej, mogę czasem wstać i posiedzieć. Zatem jeśli nie jest nam dane, że będzie DUŻO lepiej to oby chociaż tak było do połowy lutego, a wtedy jest szansa że pojawi się na świecie kolejny mały człowiek. Przy okazji dziękujemy za wszystkie kciuki i prosimy o więcej :) Przyda się też wspomaganie nas w cierpliwości :) Ciąża z Maksem te ponad 4 lata temu była chyba najbardziej ekstremalną dawką stresu, co widać na lekko srebrnej głowie mojego męża. Teraz dla zdrowia psychicznego próbujemy się jeszcze bardziej zdystansować aniżeli poprzednio. Nie jest przecież "różowo i fioletowo" jak w tych babskich gazetkach, więc nie popadamy w nadmierną radość :) ale przecież jak leżeć trzeba - to leżę!
piątek, 09 września 2011
Reminiscencja
Przypominamy się po bardzo długim czasie. Prawda jest taka, że gdzieś straciliśmy wene, czas i ochote na aktualizację ale to normalne koleje rzeczy w życiu bloga.
Sporo przez ten okres się działo, młody wyrósł na całkiem znośne dziecię, 2 rok chodzi do przedszkola wcześniej przerabiając klub malucha (bawialnia) przez prawie 1,5 roku, za rok planujemy zerówkę. Czas leci, zmieniają się rowery - tak tak, Max na 4 urodziny dostał prawdziwy rower na 2 kołach, który opanował w 3 dni, gdzieś tam po drodze zaliczył sesje do katalogu Cocodrillo. Nasz maluch oczywiście gada jak najęty - było na co czekać przez te prawie 3 lata. Tak sobie myślę, że może częściej będziemy się tu pokazywać - ale o tym następnym razem. W każdym razie u nas wszystko ok - a u was kochani ? Dajcie znać :)
środa, 08 września 2010
sobota, 14 sierpnia 2010
nadmorskie dyskusje
Kilka dni spędziliśmy nad naszym morzem - dziwne, ale pierwszy raz woda sprawiała wrażenie czystej, ciepłej i piasek był naprawdę rewelacyjny. Tylko tradycyjnie z pogodą kiepsko, ale cóż - lipiec był piękny to czego się w sierpniu można spodziewać. Rozmowa z mamą na plaży:
Dzień wcześniej:
czwartek, 05 sierpnia 2010
projekty to takie dokumenty
Ehh pewnie to tak już jest, że dzieci orientują się świetnie w tym co robią ich rodzice. W każdym razie z danego obszaru wiedzą trochę więcej aniżeli innego. Na pewno tak jest w przypadku Maksa, który uczestniczy pośrednio w wielu naszych działaniach tj. projektach. Jeździ na spotkania, szkolenia (jak zagwarantujemy opiekę na miejscu), pomaga w rozstawianiu roll'upów, tablic informacyjnych (to jego ulubione zajęcie), a ostatnio za projektor multimedialny się zabiera, pomaga nosić materiały np. segregatory lub chusty, które przekazujemy podczas zajęć dla mam. Spróbowałby człowiek nie dać czegoś do roboty, to wtedy "prezes" naprawdę bywa niezadowolony lub z rozżaloną miną "w podkówkę" powie "ehh nie pomyśleliście o mnie??". Ostatnio wykonuje też dokumentację fotograficzną - w końcu jest po "kursie fotograficznym" i tytuł fotografa już ma ;) Niemniej jednak Maks dobrze wie nad czym pracuje mama i powie "mama robi projekty". Wyraz projekt towarzyszy mu cały czas (także zanim się pojawił na świecie), więc nic dziwnego, że wszędzie są projekty. Tylko on WIE, co to oznacza. "Projekty to są takie dokumenty, które ma moja mama". Ha! Ta definicja na pewno się mamie przyda przy realizacji kolejnych szkoleń z zakresu zarządzania projektami ;)
czwartek, 29 lipca 2010
ciemność
wtorek, 27 lipca 2010
Zagadki Eksperta
Rozruszanie wpisów po takim okresie "zapuszczenia" się w blogowaniu nie będzie łatwe, a trzeba od czegoś zacząć. Od dłuższego czasu możemy się cieszyć wypowiedziami Maksa, które czasami wprawiają nas w konsternację (ale o co chodzi?), dumy rodzicielskiej (mądre dziecko), niepokoju (za bardzo mądre dziecko to też problemy w szkole z rówieśnikami i nauczycielami, czasami refleksję (hmmm no w sumie ma rację), a najczęściej są po prostu przyczyną dla sporej dawki radości. Ostatnio Maks zaczyna wymyślać swoje własne określenia/słowa - zatem, aby wrócić do formy rozpoczynamy cykl "zagadki Eksperta", gdzie naszym Ekspertem jest Maks, a my w roli... tych, którzy spróbują odgadnąć o co chodzi. Czasami będzie "łatwiej", bo będziemy już znać odpowiedź, a czasami trudniej i spróbujemy razem z Wami zastanowić się o co może chodzić. Temat na dziś: SOLAK Podpowiedzi (zweryfikowane przez rodziców):
Ważne - jeszcze nie zweryfikowaliśmy danych ze Słownika Języka Polskiego, Wikipedii i innych danych. Jakieś pytania pomocnicze, damy radę odgadnąć czym/kim jest solak???
wtorek, 01 czerwca 2010
Dzień Dziecka... a wkrótce 3 urodziny
Dzisiaj DZIEŃ DZIECKA a wkrótce Maks będzie miał 3 urodziny... już w najbliższą niedzielę... jak ten czas leci ;P Tu zdjęcie z jednego z naszych wspólnych wypadów rowerowych, często jest to przemyślana decyzja, a czasami jest hasło "JEDZIEMY" i z krótkiego wyjazdu "do końca ulicy" robi się wypad... na ładne 2 godziny. Maks zasuwa na swoim biegowym rowerku nawet po kilka kilometrów, na zdjęciu jeszcze mama na swoim rowerze i kawałek koła od taty roweru, bo tata oczywiście po drugiej stronie aparatu.
niedziela, 21 marca 2010
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||